Wyszedłem za dziewczyną, zakluczyła budynek i spojrzała na mnie.
- Późno już, może cię odwiozę? - zaproponowałem. - No nie daj się prosić. - uśmiechnąłem się widząc jej niepewność.
- No okej... - niepewnie odwzajemniła gest.
Wsiedliśmy do mojego auta i ruszyłem pod wskazany adres. Wymieniliśmy się numerami i pożegnaliśmy. [...] Dostaliśmy wezwanie do potrącenia, sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Na miejscu nie było nikogo, dziewczyna po prostu leżała na ulicy. Porażka. Gdy podeszliśmy bliżej okazała się być to Lily. Klęknąłem koło niej.
- Maks? - spojrzała na mnie szklistymi oczami. - Jesteś w końcu policjantem czy ratownikiem? - jej głos drżał.
- Tym i tym. - uśmiechnąłem się lekko. - Boli cię coś?
- Ogólnie to wszystko. - lekko syknęła z bólu. - Najbardziej głowa, brzuch i nadgarstek.
Poświeciłem jej w oczy latareczką, źrenice prawidłowe. Założyliśmy jej kołnierz na szyję, opatrunek na ranę głowy i usztywniliśmy rękę. Straciła przytomność, ale to normalne przy urazie głowy. Mam nadzieję że to nic poważnego. Przełożyliśmy ją na deskę i do karetki. Nagle się ocknęła.
- Maks? Maks...? - próbowała się podnieść.
- Spokojnie, jestem. - stanąłem koło niej i położyłem swoją dłoń na jej, zacisnęła ją.
- Już... nic mnie nie boli... - wydukała.
- Dostałaś leki przeciwbólowe. Zaraz będziemy w szpitalu. - wyjaśniłem.
W końcu dojechaliśmy. Przewieźliśmy ją do sali i przełożyliśmy na łóżko. Kucnąłem koło niej cały czas trzymając ją za rękę, mocno mnie trzymała i nie chciała puścić. Teraz i tak mieliśmy długą przerwę więc mi się nigdzie nie śpieszyło. Lekarz zrobił kilka podstawowych badań i stwierdził że wszystko w porządku, zabierze ją tylko potem na prześwietlenie nadgarstka. Ściągnęli jej kołnierz, opatrunek na głowie. Przemyli ranę i założyli świeży opatrunek. Przesunęła się lekko, usiadłem koło niej, na skrawku łóżka. Po jej policzku spłynęła łza.
- Hej, nie płacz. - otarłem jej łzę.
?
Zmiennokształtni
Otaczający świat widzimy nie tyle oczami, co mózgiem. Wydaje nam się, że widzimy oczami, ale to nieprawda. Nikt pozytywnie myśląc nie był w stanie dowiedzieć się tajemnicy miasta. Tak naprawdę świat jest pełen magii, ale tylko nieliczni są w stanie tego doświadczyć. Teraźniejszy świat potrafi więcej, niż potrafisz sobie wyobrazić w ułamku sekundy. Wybrańcy ewoluują w zwierzęta dobrze znane światu, przodkowie psów - wilki.
wtorek, 3 maja 2016
Od Lily c.d Maksa
Pomoc chłopaka wyszła na przydatną, bo i z jego rękami wyszło mi to o wiele szybciej niż mi samej. Szybko wzięłam się za mycie szklanek, ogarnięte było już nie mal wszystko. Chociaż, nie tylko ja tu pracuję, na pewno ktoś zostanie na nocną zmianę.
Poinformowałam Maksa, że wychodzimy.
Maks?
Poinformowałam Maksa, że wychodzimy.
Maks?
Od Maksa c.d Lily
Odprowadziłem wzrokiem jej szefa do drzwi, skąd się biorą takie nieprzyjemne typki? Wziąłem łyk napoju po czym wstałem i chwyciłem za zmiotkę.
- Pomogę. - uśmiechnąłem się lekko widząc jej minę.
Widziałem że jest zmęczona, sam pewnie też bym był. Razem dość szybko wszystko wysprzątaliśmy, zostało parę typków, Lily próbowała ich wyrzucić, jednak jedynie ją wyśmiali.
- Nie wyraziła się jasno? Trzeba do was jak do psów? - stanąłem koło niej. - Wypad. - warknąłem.
Jeden z nich spojrzał na mnie, szepnął coś do drugiego i wszyscy wyszli. Dziewczyna poszła pomyć szklanki a ja wycierałem stoliki.
Lily?
- Pomogę. - uśmiechnąłem się lekko widząc jej minę.
Widziałem że jest zmęczona, sam pewnie też bym był. Razem dość szybko wszystko wysprzątaliśmy, zostało parę typków, Lily próbowała ich wyrzucić, jednak jedynie ją wyśmiali.
- Nie wyraziła się jasno? Trzeba do was jak do psów? - stanąłem koło niej. - Wypad. - warknąłem.
Jeden z nich spojrzał na mnie, szepnął coś do drugiego i wszyscy wyszli. Dziewczyna poszła pomyć szklanki a ja wycierałem stoliki.
Lily?
Od Lily C.D Maksa
- Lily. - powiedziałam powtarzając te same gesty co chłopak. - Usiądziesz? Jeśli masz czas. - powiedziałam szybko, obawiając się że chłopak nie zrozumiał kilka słów.
Ku mojemu zdziwieniu doskonale wszystko zrozumiał i usiadł na wysokim krześle opierając się o lad.
Rozmowa dłużyła się godzinami, wciągając się w nią tak bardzo zdążyłam zapomnieć o wszystkich innych rzeczach. Przeprosiłam chłopaka. Otrzepując się do świata żywych szybko pobiegłam po szufelkę i zmiotkę zaczynając czyścić podłogę, w tym samym momencie zorientowałam się że przez większość czasu obserwował mnie szef. Na pewno nie chciał mi dać awansu, bądź podwyżki sądząc po jego minie.
- Na co czekasz!? Jeszcze chwila, a byś skończyła za drzwiami bez ostatniej wypłaty! - fuknął z grozą.
Słowa szefa popędziły mnie do roboty, nie mógł mnie wylać. Taka dziewczyna jak ja, w wielkim mieście?
Maks?
Ku mojemu zdziwieniu doskonale wszystko zrozumiał i usiadł na wysokim krześle opierając się o lad.
Rozmowa dłużyła się godzinami, wciągając się w nią tak bardzo zdążyłam zapomnieć o wszystkich innych rzeczach. Przeprosiłam chłopaka. Otrzepując się do świata żywych szybko pobiegłam po szufelkę i zmiotkę zaczynając czyścić podłogę, w tym samym momencie zorientowałam się że przez większość czasu obserwował mnie szef. Na pewno nie chciał mi dać awansu, bądź podwyżki sądząc po jego minie.
- Na co czekasz!? Jeszcze chwila, a byś skończyła za drzwiami bez ostatniej wypłaty! - fuknął z grozą.
Słowa szefa popędziły mnie do roboty, nie mógł mnie wylać. Taka dziewczyna jak ja, w wielkim mieście?
Maks?
Od Maksa c.d Lily
Po kilku minutach przyjechali chłopacy i zabrali mężczyznę, wróciłem do klubu. Wziąłem pustą szklankę i poszedłem ją odnieść. Usiadłem na stołek i przeniosłem wzrok na dziewczynę która po chwili podeszła do mnie.
- Dzięki. - powiedziała cicho.
- Nie ma za co. - wzruszyłem lekko ramionami. - Jestem Maks. - wyciągnąłem w jej stronę rękę i uśmiechnąłem się lekko.
Lily?
- Dzięki. - powiedziała cicho.
- Nie ma za co. - wzruszyłem lekko ramionami. - Jestem Maks. - wyciągnąłem w jej stronę rękę i uśmiechnąłem się lekko.
Lily?
Od Lily C.D Maksa
Rozglądnęłam się dookoła, by sprawdzić swoje bezpieczeństwo. Już nie raz dzieją tu się takie rzeczy, a zwolnić się z pracy nie mogę. Nieznajomy, który okazał się służbą w ostatnich chwilach odciągnął ode mnie obcego.
- Raczej tak. - wyszeptałam cicho, czułam się dotknięta. - To... ja wrócę za bar. - chwyciłam ręką za ramię i wyszłam z toalety.
Z powrotem wróciłam za bar, gdzie przez moją nieobecność czekało mnóstwo niecierpliwych klientów. Jasne, nawet zmiany tu nie działają, na pięć minut do kibla wyjść nie można!
Policjant wyszedł z klubu wraz z wyrzutkiem. Zajmując się wszystkimi zamówieniami wyrobiłam się w kilkanaście minut.
Maks?
- Raczej tak. - wyszeptałam cicho, czułam się dotknięta. - To... ja wrócę za bar. - chwyciłam ręką za ramię i wyszłam z toalety.
Z powrotem wróciłam za bar, gdzie przez moją nieobecność czekało mnóstwo niecierpliwych klientów. Jasne, nawet zmiany tu nie działają, na pięć minut do kibla wyjść nie można!
Policjant wyszedł z klubu wraz z wyrzutkiem. Zajmując się wszystkimi zamówieniami wyrobiłam się w kilkanaście minut.
Maks?
Od Maksa do Lily
No i skończyło się jak zawsze. Znajomi zaciągnęli mnie do klubu na piwo żeby się odstresować, a sami nie przyszli. Pięknie. Siedziałem sam przy stoliku ze wzrokiem wbitym w szklankę coli. Nagle usłyszałem kobiece krzyki, dobiegały z toalety. Bez większego zastanowienia ruszyłem w tamtą stronę. Wszedłem do męskiej toalety, stamtąd dobiegały krzyki. Zauważyłem mężczyznę dobierającego się do jednej z barmanek. Jednym ruchem odciągnąłem go od niej a drugim powaliłem na ziemię.
- Co jest kurwa?! - wysyczał.
- Policja. - wyciągnąłem zza koszulki odznakę. Zakułem go w kajdanki. - Wiesz ile się siedzi za próbę gwałtu? - pokręcił przecząco głową. - To się dowiesz w sądzie. - warknąłem.
Wstałem i podszedłem do dziewczyny płaczącej w kącie. Kucnąłem koło niej.
- W porządku? - spytałem.
Lily?
- Co jest kurwa?! - wysyczał.
- Policja. - wyciągnąłem zza koszulki odznakę. Zakułem go w kajdanki. - Wiesz ile się siedzi za próbę gwałtu? - pokręcił przecząco głową. - To się dowiesz w sądzie. - warknąłem.
Wstałem i podszedłem do dziewczyny płaczącej w kącie. Kucnąłem koło niej.
- W porządku? - spytałem.
Lily?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)